WYZWANIE MINIMALISTKI – WIOSENNA METAMORFOZA

wyzwanie minimalistki

Witajcie ponownie po kilku dniach przerwy! Dziś chciałam Was zaprosić do przystąpienia razem ze mną do wyzwania minimalistki – tradycji zapoczątkowanej przez Kasię z simplicite.pl .

Wyzwanie odbywa się już po raz 4, a ja w skrócie tylko podam, o co właściwie chodzi. Wyzwanie służy uproszczeniu otaczającego nas świata, zminimalizowaniu szumu informacyjnego, jaki wokół nas panuje, powiększeniu świadomości „tu i teraz”, a także wprowadzeniu ładu w przestrzeniach, które są najtrudniejsze do opanowania, a przez to burzą tę i tak względną harmonię wokół nas.

Podobno wystarczy 21 dni, by wprowadzić nowy nawyk. Zapewne te 21 dni nie wystarczy na zmianę naszego życia, ale jak głosi stare chińskie przysłowie: „Każda wielka podróż zaczyna się od jednego małego kroku”. Jeśli macie ochotę dowiedzieć się więcej na temat wyzwania, zapraszam do wpisu Kasi. Znajdziecie tam więcej przykładowych zadań dziennych i piękne tabelki postępu do wydrukowania 🙂  Natomiast, jeśli chcecie zacząć ze mną od dziś – zapraszam poniżej. Chcę Was tylko uprzedzić, że choć ma być przyjemnie, to czasem łatwo nie będzie. Sama zabierałam się za tę akcję ponad miesiąc. Ale…Wielkie cele

Zadania są krótkie, łatwe do zrealizowania nawet w bardzo napiętym dniu. Dotyczą głównie rozwoju osobistego, wprowadzania harmonii czy zwykłego porządku. Starałam się, by zadania bardziej absorbujące przypadły na weekend (który w tabeli jest pogrubiony). Jeśli jakieś zadanie Was nie dotyczy (na przykład nie korzystacie z FB – wprowadźcie w tym dniu detoks internetowy, wyłączcie telefon lub zróbcie coś podobnego). Nie chodzi o konkretne zadanie, ale o skutek, jaki ma zostać wywołany w Waszym życiu. Być może coś tak Wam się spodoba, że postanowicie wprowadzić to na stałe do swojego dnia.

Gotowi? Efektami będę dzieliła się z Wami po każdym tygodniu. Kolejność dostosowałam do własnego grafiku, więc jeśli macie ochotę coś przestawić – śmiało. Przygotowałam również PDF do wydrukowania tutaj.

Życzę Wam i sobie odwagi, konsekwencji i wytrwałości w przekraczaniu własnych granic!

Do dzieła!

P.S. Pod tabelą znajdują się objaśnienia niektórych terminów (jak na przykład ćwiczenie wdzięczności czy świadoma celebracja tu i teraz).TabelaŚwiadoma celebracja tu i teraz – polega na uświadomieniu sobie wykonywanej właśnie czynności (np. picie porannej kawy) i czerpaniu z tego maksymalnej radości. Chodzi o przeżycie tego momentu skupiając się jedynie na tym. O delektowanie się nie tylko tą kawą, ale chwilą, która trwa. Tu i teraz.

Ćwiczenie wdzięczności – ludzki mózg wytwarza w każdym ułamku sekundy tysiące myśli, w większości nawet nieuświadamianych. W większości też nie są to myśli pozytywne. Ćwiczenie polega na tym, by na koniec dnia przeanalizować każdy moment i wyciągnąć z niego to, co najlepsze. Nawet jeśli to tylko słońce, które przelotnie wyszło zza chmur, albo komplement usłyszany od kolegi z pracy. Przy okazji odsyłam tu do wpisu o słoiku szczęścia 😉

Ćwiczenie optymizmu – to ćwiczenie zalecane przez psychologów w walce z depresją. Podobne do ćwiczenia wdzięczności, polega jednak na tym, by odkryć wielowymiarowość zdarzeń i doprowadzić do wyprowadzenia z nawet pozornie złych zdarzeń czegoś dobrego lub uświadomienia sobie związku między rzeczą pozornie negatywną a następującą po niej sytuacją pozytywną. To trochę tak, jak w tym powiedzeniu (które osobiście uważam za wyjątkowo głupie – mówiąc delikatnie) „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”, ale może do kogoś z Was przemówi… Dodatkowo, jeśli sami potrafiliśmy doprowadzić, by z tego negatywnego wynikało pozytywne, warto się nagrodzić – w myślach, nie zakupami 😉 Nawet jeśli są to drobiazgi czy zwykłe rzeczy.

Ćwiczenie uważności – to coś, czego powinniśmy uczyć się od naszych dzieci. Polega na skupieniu uwagi na jednej tylko rzeczy i dokładnej obserwacji tej rzeczy. Nigdy wcześniej (przez wcześniej mam na myśli to, kiedy jeszcze nie byłam matką) nie obserwowałam mrówek. A jeśli robiłam to jako dziecko, już zupełnie tego nie pamiętałam. 30 bezmyślnych minut wpatrywania się w te drepczące małe zwierzęta okazało się niesamowicie oczyszczającym umysł doświadczeniem… Moja córka w szumie dnia potrafi wysłyszeć jeden cichy (dla mnie pomijalny) dźwięk, a następnie przez 10 minut dopytywać, co to było. Nie mam pojęcia, co to było. Bo nie słyszałam. Nie słyszałam wielu rzeczy – smutku w głosie przyjaciela, czyjejś prośby… A może nie chciałam słyszeć. Z tym koniec – po to jest uważność. By wreszcie zacząć się słuchać.

 

Może spodoba Ci się też:

10 komentarzy

  1. Fajny pomysł! Ja większość z Twoich punktów już wprowadzam w życie, poza nr 20 – oj to by mi się przydało, i to na dłużej niż dzień 😉 I wyłączyć nie tylko fb, ale i cały internet!

  2. Ja staram się minimalizować ilość zbędnych rzeczy wokół mnie. Część wystawiam na olx, część rozdaję lub po prostu wyrzucam, jeśli uważam, że nic się z nimi nie da już zrobić. Generalnie jednak mój małżonek ma przeciwne założenia, on wszystko musi zostawić na tzw. święte nigdy, wyrzucić coś jego można jedynie pod „osłoną nocy” lub jak nie widzi. Efekt jest tego taki, że ja pewne rzeczy minimalizuję, a on pomnaża. Harmonii w tym niestety brak, ale ciężko cokolwiek zmienić.

  3. Świetne wyzwanie. Niby takie proste małe rzeczy, ale potrzeba takich wyzwań, żeby na chwilę się „zatrzymać” w tym pędzie. Może dojrzeję żeby też wziąć udział w takim wyzwaniu…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *