WALIZKA MINIMALISTKI – TYDZIEŃ NAD MORZEM

Dziś wpis pod tytułem walizka minimalistki 🙂

Ostatni dzień szkoły za nami, pora pomyśleć o wakacyjnych planach i wyjazdach. A także o tym, jak zgrabnie spakować się na urlop, nie zabierając tony ubrań, a przed wyjazdem nie wydając majątku na uzupełnienie garderoby. Co w tym roku zawierała moja walizka minimalistki? Choć stuprocentową minimalistką jeszcze nie jestem ;), to z tegorocznego pakowania byłam naprawdę dumna. Sprawdziło się.

Dla przypomnienia – wyjazd na Majorkę, 7 dni, lot samolotem.

Zabrałam:

Plaża, kostium

To chyba dość oczywiste… 😉 w dodatku kostiumy miałam dwa – przydatne o tyle, że rano chodziliśmy na plażę, a po południu na hotelowy basen.

Ale ponadto – w samolocie:

Samolot komplet

Wylatywaliśmy w środku nocy, na początku czerwca. U nas było wtedy jeszcze dość chłodno. Doskonale sprawdziły się długie granatowe spodnie, biały t-shirt i… no właśnie, na wyjeździe miałam dżinsową kurtkę, którą pożyczyłam od koleżanki 😉 ale myślę, że równie dobrze spisze się jakakolwiek ramoneska – na Majorce i tak nie była potrzebna 😉

Dodatkowo krótkie spodenki do bagażu podręcznego, przebrane na lotnisku w Palmie, gdzie przywitało nas prawdziwe hiszpańskie lato.

Na plażę

Oprócz tego spakowałam bawełnianą rozkloszowaną sukienkę, która świetnie sprawdziła się zarówno na plaży, jak i na wieczornych spacerach do Porto Colom. Cienki szal doskonale chronił zarówno przed słońcem, jak i klimatyzacją na pokładzie samolotu. Dodatkowa para szortów, przewidziana głównie na plażę.

Co więcej, miałam ze sobą tylko 2 pary butów (balerinki – które, jak widać, wyjazd ostatecznie zabił) i japonki (które posłużyły mi na plażę, ale i pod prysznic).

Zabrałam też niezastąpioną luźną, białą bawełnianą koszulę.

Bluzka

Oraz piżamę 😉 na zdjęciu wraz z t-shirtem.

Piżama

Bez obaw – widoku bielizny Wam oszczędzę 😉

W zasadzie te kilka rzeczy wystarczyło mi w zupełności. Zabrałam oczywiście żel do prania ręcznego, o którym już pisałam tu. Pranie zrobiłam na miejscu chyba dwa razy. Miałam też cienki sweterek na wypadek chłodniejszych wieczorów, ale chyba nawet się nie przydał.

Z powyższych rzeczy udało mi się złożyć kilka zestawów w taki sposób, że właściwie każdego dnia byłam ubrana inaczej. Prawie codziennie przebierałam się też przed kolacją, choć nie brałam żadnej „wieczorowej” sukienki, gdyż moim zdaniem i tak nie pasowałaby do miejsca. Ale zauważyłam, że i pod palmami cekinów nie brakowało (choć w zasadzie chyba tylko u polskich turystek…).

Pozostaje jeszcze kwestia kosmetyczki minimalistki, ale o tym już osobny wpis.

Pamiętajcie, że i tak najważniejsze jest spakowanie dobrego humoru 🙂 

Pakujcie się rozsądnie (czasem może nawet w myśl tego, że „lepiej nosić niż się prosić”) i…

…UDANYCH WAKACJI!!!

Palmy

Może spodoba Ci się też:

10 komentarzy

  1. Jestem na tak! Wakacyjne pakowanie, a właściwie to jakiekolwiek pakowanie ma to do siebie, że bierzemy za dużo rzeczy, bo „przecież mogą się przydać” a i tak połowa z nich nawet nie będzie miała okazji być ubrana. 🙂 Skąd ja to znam! Chociaż i tak idzie mi coraz lepiej, bo jak leci się tylko z bagażem podręcznym i trzeba do jednej małej walizeczki spakować siebie i dziecko nie ma miejsca na zbędne rzeczy 😉

  2. Uwielbiam takie minimalistyczne pakowanie, zawsze wtedy pobudza moją kreatywność i o dziwo łatwiej mi jest skompletować fajny zestaw niż gdy mam do wyboru całą szafę

  3. Ja nigdy się aż tak minimalistycznie nie pakuję. Zawsze biorę zapas rzeczy, gdyż lubię być przygotowana na różne ewentualności (jeżdżę głównie na wyjazdy mocno outdoorowe, więc jest to wyższa konieczność).

  4. szczerze mówiąc nie cierpię pakowania walizki 😛
    nigdy nie wiem, co ze sobą zabrać, wszystko wydaje mi się potrzebne 😉
    ale następnym razem podczas pakowania będę myśleć o Twoim poście i o tym, że da się spakować bagaż nie przekraczając dozwolonego w samolocie ciężaru 😛

  5. U mnie z pakowaniem walizki zawsze, ale to zawsze jest problem. Na tydzień zabrałabym dwa razy więcej rzeczy (o ile nie więcej), o kosmetykach nie wspominając. Teraz, kiedy poszłam na studia i tak pakuję się bardziej minimalistycznie, ale kiedyś był to dla mnie prawdziwy koszmar. Może kiedyś nauczę się przygotowywać walizkę z głową :p

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *