POŻEGNANIE ZIMY

Witam Was na koniec tego słonecznego i niemalże gorącego weekendu!!! Mam nadzieję, że uzupełniliście zapasy witaminy D i naładowaliście akumulatory na cały następny tydzień.

Dziś krótki (i trochę sentymentalny) wpis o pożegnaniu zimy (mam nadzieję, że w tym roku już miało to miejsce).

W erze „przed narodzeniem Młodej” (dziś wydaje mi się to tak odległe, jak Starożytny Rzym 😉 ), moje pożegnanie zimy sprowadzało się do tradycyjnego topienia Marzanny na górskich szlakach.

Powyżej zdjęcie z rajdu koła PTTK na Cyrlę w Beskidzie Sądeckim z marca 2014 r, a więc to już równe 3 lata temu. Co więcej, na zdjęciu widzicie nas już dwie 😉 Byłam wtedy w 2 miesiącu ciąży (ok 7 tygodnia)! Następnego dnia po tym wydarzeniu zakończyłam już jakąkolwiek aktywność, ponieważ dopadły mnie tak silne nudności (które tylko z nazwy są poranne), że łazienkę opuściłam dopiero końcem 5 miesiąca 😉

Dziś moje powitanie wiosny ogranicza się do spakowania zimowych rzeczy do pudła

i wstępnego ogarnięcia balkonu ;), co mam nadzieję, że już niebawem się zmieni, gdyż Młoda wykazuje nadzwyczajną chęć pokonywania dystansów na własnych (krótkich) nóżkach 🙂

No i oczywiście symbolicznego zatopienia kilku badylków w Rabie 😉

Choć możliwe, że w tym roku Młoda zachwyci się wykonaniem prawdziwej Marzanny i zrzuceniem jej z mostu wprost w objęcia rwącej rzeki, gdyż przez kilka ostatnich dni – „Wanda, która się w Wiśle utopiła i by nie pójść za Niemca do wody skoczyła” – jest przebojem nie schodzącym z tapety… Myślicie, że powinniśmy już zacząć się obawiać….? 😉

I tym optymistycznym akcentem kończąc, życzę Wam

DOBREGO TYGODNIA!!!

Może spodoba Ci się też:

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *