LEKTURA MIESIĄCA: KAZUO ISHIGURO “POGRZEBANY OLBRZYM”

"Pogrzebany olbrzym"

Co prawda do następnego weekendu tak daleko jak aplikantowi przed egzaminem do myśli o własnej todze… 😉 ale!!!! Choć dziś dopiero poniedziałek, nie mogę nie podzielić się z Wami przemyśleniami o ostatniej i jakże długo (10 lat!!!) wyczekiwanej książce noblisty Kazuo Ishiguro “Pogrzebany olbrzym”.

Ishiguro to pisarz wybitny – nie podlega to najmniejszej wątpliwości. W zasadzie każdy tytuł, jaki wyszedł spod jego pióra stawał się dziełem wielkim i genialnym, nie przechodzącym bez echa nagród. “Malarz świata ułudy” i Whitbread Award, “Okruchy dnia” i Nagroda Bookera (o ekranizacji z niezapomnianą rolą Anthony’ego Hopkinsa nie wspominając), czy wreszcie “Nie opuszczaj mnie” z ponowną nominacją do Booker’a… Następnie, po 10 latach przerwy usłyszeliśmy, że ten mistrz literatury realizmu, mający niemal obsesję na punkcie pamięci i zapominania, tworzy książkę z gatunku… fantasy!

Tymczasem, co otrzymaliśmy…?

"Pogrzebany olbrzym"

Kazuo Ishiguro i “Pogrzebany olbrzym” wymknęli się wszelkim granicom jakichkolwiek klasyfikacji…

W tej metaforycznej powieści jawi się przed nami świat poarturiańskiej Brytanii, w którym na bagnach spotykamy ogry, w górach mieszka smok, a plemiona Brytów i Sasów żyją w lepiankach i sieciach drążonych korytarzy, w sąsiadujących ze sobą wioskach. Panuje między nimi pokój zaprowadzony przez Króla Artura za jakże okrutną cenę… A może jednak wręcz przeciwnie…

Po kilku pierwszych stronach poznajemy wręcz idealne małżeństwo starszych Brytów – o nieco niebrytyjskich imionach – Beatrice i Axl. Wtedy też dowiadujemy się, że świat spowity jest przedziwną mgłą niepamięci, która powoduje, że jego mieszkańcy nie potrafią przypomnieć sobie dnia poprzedniego. Beatrice i Axl mają jednak dziwne przebłyski świadomości, które zmuszają ich wreszcie do wyruszenia w “podróż, której nie można odkładać”…

"Pogrzebany olbrzym"

Wraz z głównymi bohaterami zadamy sobie pytania o sens pamięci, przebaczenia i miłości. Zatrzymamy się nad zdradą i dawnymi ideałami. Popadniemy przy tym w nastrój tak melancholijny, że przebijemy nawet samego Larsa von Triera… A kiedy tak niespiesznie będziemy płynąć nurtem, który zdaje się wiedzieć, dokąd zmierza, natkniemy się na zakończenie tak otwarte, że każdy czytelnik może zinterpretować je w dowolny sposób i zapewne zajmie mu to więcej niż jeden dzień… Tylko po to, by po chwili uświadomić sobie, że być może to wcale nie tak…

“Pogrzebany olbrzym” Ishiguro to książka, która z pewnością przyciągnie miłośników fantastyki z choćby samej tylko ciekawości, wielbicieli pisarza nie rozczaruje, a nowych czytelników zachęci do sięgnięcia po pozostałe pozycje artysty… I….

… “Niechaj wrócą i te złe chwile, nawet jeśli przyprawiają nas o płacz i zgrzytanie zębów. Bo czyż one również nie składają się na nasze życie…?”

Może spodoba Ci się też:

11 komentarzy

  1. Przeczytałam “fantasy” i pomyślałam: “eee…”. Ale gdy przeczytałam resztę recenzji, moja mina zmieniła się na zdziwione, zachwycone “O!”Koniecznie musze dorwać tę książkę!

  2. Ah Ruda, to jest taka recenzja, że nie dość, że na pewno przeczytam książkę, to jeszcze budzi podejrzenia, że Ty sama kiedyś popełnisz jakąś powieść…i ją też przeczytam, pozdrawia chora Beza 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *