NOWOROCZNE POSTANOWIENIA

Jak co roku noworoczne postanowienia muszą być! 😉 Jest to mój mały zwyczaj, ku ogromnej uciesze mojego małżonka. Mój luby należy do grona osób, które uważają, że każdy czas na zmianę jest dobry, a jeśli ktoś chce naprawdę coś zmienić, to nie potrzeba mu do tego nowego roku. Może i tak. Dla mnie jednak każdy nowy tydzień, nowy miesiąc, nowy rok jest ogromną motywacją, by z nowym początkiem stało się coś nowego.

Wiadomo, jak to ze wszystkimi postanowieniami bywa i te noworoczne nie zawsze są w pełni realizowane. Ale gdyby każda zmiana przychodziła tak łatwo, po co w ogóle byłyby nam postanowienia…?

Ja w każdym razie swoje zapisałam – podobno to, co napisane łatwiejsze do realizacji.

Po pierwsze – blog.

Blog, blog i jeszcze raz blog. To moje nowe hobby, mam nadzieję, że mnie rozwinie i pozwoli na samorealizację w obszarach mojego umysłu i życia, które sama dopiero odkrywam. Mam też nadzieję, że Wy – Czytelnicy -mi w tym pomożecie. Wiem, że blogowanie może być wspaniałą przygodą, otwarciem na ludzi i ich poglądy, a także doświadczaniem nowych wrażeń i sposobem na rozwój osobowości i charakteru.

Po drugie – włosy.

Historia moich włosów jest długa i bardzo bujna. Na pewno do opowiedzenia na blogu w niedługim czasie. Na razie zdradzę tylko tyle, że pozbyłam się wszystkiego, co zniszczone i mam nadzieję zapuścić wszystko, co zdrowe. Do łopatek. Przynajmniej. 😉

Po trzecie – nowy kraj, nowa przygoda.

Jak wiadomo od dawna – podróże kształcą. Jest to w zasadzie moje postanowienie sprzed kilku lat i na razie w miarę udaje się je realizować. O moich podróżach będę pisać na bieżąco w osobnych postach. Mam nadzieję, że znajdziecie tam wiele ciekawostek, które zachęcą Was do poznawania innych kultur, a „polskie strefy” na wakacjach pójdą w niepamięć 😉

Po czwarte – zdrowe odżywianie.

Tego chyba nie trzeba komentować. Każda z nas wie, o co chodzi – mniej cukru i tłuszczu, więcej warzyw i owoców. Jeszcze tylko połączmy to w całość z intensywnym trybem życia, brakiem czasu na śniadanie i wiadrami kawy – i jakoś to będzie 😉

Po piąte – rodzina.

Dziecię, wiadomo, zawsze potrafi zrobić tak, by wyrwać mamie czas. Gorzej z mężem, ten często idzie w odstawkę. Mój mąż nie daje się tak łatwo zepchnąć na drugi plan i mam wrażenie, że w zabieraniu mojego czasu jest równie skuteczny jak moja córka. W końcu ile żon ma czas grać z mężem w planszówki czy karcianki chodząc do pracy, zajmując się domem i wychowując dzieci? Mam nadzieję, że więcej nić myślę 😉 Ale! Moje postanowienie związane z mężem jest następujące: raz na 2 tygodnie uroczysta kolacja. Nieważne czy na mieście, czy przygotowana samodzielnie w domu. Chodzi o to, by ładnie się ubrać i spędzić razem czas. Przy świecach, lampce wina, w środku tygodnia – będzie to niesamowite oderwanie od rzeczywistości. Już niedługo na blogu pojawią się przepisy na tę okazję.

A Wy? Macie swoje postanowienia?

Może spodoba Ci się też:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *