MOJA VISION BOARD I „SEKRET” RHONDY BYRNE

Pamiętacie taką książkę „Sekret” Rhondy Byrne? Kilka lat temu stała się światowym bestsellerem. Byłam wtedy chyba jakoś na początku studiów i pożyczyła mi ją koleżanka. Dziś już niewiele z niej pamiętam, wtedy też nie zrobiła na mnie piorunującego wrażenia, ponieważ odkryłam, że większość rzeczy, o których jest tam mowa, ja już wiem jakoś podświadomie. Dla bardziej opornych powstał nawet film, który dziś pewnie można znaleźć na youtubie.

Z całej książki w każdym razie utknęła mi w pamięci wizualizacja swoich celów. Pamiętam, że zrobiłam wtedy tablicę, na której przykleiłam obrazki dotyczące tego, jak chciałabym, żeby wyglądało moje życie. Wycięłam z jakiejś gazety piękny dom, wydrukowałam zdjęcie Chryslera 300 c (akurat wtedy bardzo mi się podobały 😉 ) i jakieś zdjęcie uśmiechniętej rodziny z dwójką dzieci oraz symboliczny biret absolwenta wraz z dyplomem ;).

Po niemal 10 latach od tego zdarzenia co prawda nie jeżdżę chryslerem, a nasze mieszkanie ma zaledwie 40 m2, ale studia skończyłam, a i na rodzinę nie mam co narzekać.

Po przeprowadzce ze „studenckiej kwatery” o mojej tablicy zapomniałam, a pochłonięta przez wir nowej rzeczywistości nie miałam czasu myśleć o tym, co jeszcze chciałabym osiągnąć.

A ponieważ na ten rok wyznaczyłam sobie nowe cele i zadania, do realizacji których postanowiłam konsekwentnie zmierzać, pomysł vision board powrócił ze zdwojoną siłą. Oczywiście, nie spodziewajcie się cudów. Osobiście uważam, że większość rzeczy dzieje się dzięki ciężkiej pracy. Tylko te największe zazwyczaj zjawiają się same 😉

Dla mnie jednak to co napisane łatwiejsze do realizacji, a to co na obrazku w zasadzie staje się na wyciągnięcie ręki. W związku z tym przedstawiam Wam moją osobistą tablicę:

Tablica zawiera w dużej mierze moje noworoczne postanowienia i większe cele, do których zmierzam począwszy od tego roku. Nie liczę na to, że w kilka miesięcy dorobimy się większego mieszkania czy drugiego samochodu. Ma być to przede wszystkim motywacją oraz zachętą do działania i podejmowania odważnych decyzji. Ma przypominać o codziennych małych krokach – koniecznych do dotarcia z punktu A do punktu B (niczym pamiętne pociągi z matematycznych zadań 😉 ).

 Kiedyś moją tablicę wykonałam ręcznie – dziś nie mam tablicy, nie mam miejsca na tablicę (marzę o własnym work-space w domu i to też jest na mojej tablicy), nie mam gazet, z których mogłabym powycinać obrazki ani czasu, który mogłabym na to poświęcić. Za to trochę poszperałam i okazało się, że współczesny świat wyszedł już naprzeciw moim problemom. Istnieje co najmniej kilka aplikacji na smartfony do stworzenia własnego kolażu – wystarczy w wyszukiwarce wpisać frazę vision board. Zdjęcia pochodzą z jednego z największych portali z inspiracjami – Pinterest i miałam je już zapisane od dłuższego czasu – w końcu miały mnie inspirować 😉

Stworzenie mojej tablicy zajęło mi ok 10 min (włącznie ze ściągnięciem aplikacji). Całość zapisałam jako obraz .jpg i wydrukowałam u fotografa w dużym formacie. Dzięki temu zdjęcie mojej tablicy może stać w widocznym miejscu bez trwałej ingerencji w wystrój mieszkania.

A pamiętacie pana o nazwisku Coelho…? 😉

„I kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały wszechświat sprzyja potajemnie twojemu pragnieniu.” (Alchemik)

Może spodoba Ci się też:

4 komentarze

  1. Pamiętam, jak jakieś 10 lat temu zaczynała się dopiero moda na mapy marzeń. Przeczytałam o nich pierwszy raz w jakimś czasopiśmie ezoterycznym.
    Cóż, trzeba przyznać, że z magią i ezoteryką niewiele mają wspólnego. Ale z psychologią i pracą z podświadomością już owszem. I czymże by innym jest nasza podświadomość jak nie naszą prywatną magią? 🙂
    Wtedy nawet do głowy by mi nie przyszło, że tak dobrze mapy marzeń się przyjmą. Dziś niemal każdy je stosuje, wizualizując swe wymarzone życie. Bo najważniejsze to wiedzieć czego się pragnie.
    Życzę powodzenia i trzymam kciuku 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *