MAŁE CELE – PAŹDZIERNIK 2017

małe cele

Czy Wam też październik przecieka między palcami…? Pierwsze dwa tygodnie spędziłam w domu chorując i oprócz zabawiania równie chorej córki nie zrobiłam wiele. Jednak jeszcze pełne dwa tygodnie przed nami, pora więc na choć niewielkie plany i małe cele 😉

Pogoda znów nas rozpieszcza (choć podobno już niedługo). Tak więc małe cele w tym miesiącu również pod znakiem aktywności fizycznej:

1. Spacery w liściach – podobno to już ostatnie dni ciepłej i słonecznej pogody. Od niedzieli czeka nas deszcz i 10 stopni. Mam więc zamiar bardzo intensywnie wykorzystać najbliższy weekend. Pranie i sprzątanie może zaczekać na zimne i ciemne wieczory 😉

małe cele

2. Jesienne porządki na balkonie – w ostatnich dniach przygotowałam też karmnik dla ptaków, do którego zlatują całe stada sikorek. Przyzwyczaiły się już nawet do mojej córki stojącej bezustannie w drzwiach balkonowych i robiącej im zdjęcia…

małe cele

3. Nadrobić zaległości w pracy – a w ciągu ostatnich 2 tygodni mojej nieobecności nazbierało się ich całkiem sporo… Włącznie z zamówieniem żaluzji do nowego gabinetu i jeszcze kilkoma innymi drobnymi porządkowymi zadaniami.

małe cele

4. Przygotować zapiekankę z dyni – to zapiekanka, którą robię raz w roku (a kilka porcji mrożę na zapas). Przepis pochodzi ze starej komunistycznej „Kuchni polskiej”, ale danie jest wyjątkowo smaczne i kolorowe.

małe cele

5. Zrobić z córką jesienne dekoracje – ominęło nas już przygotowanie jesiennych wianków do przedszkola. A ilość kasztanów i kolorowych liści, którą posiadamy, jest dosłownie przygniatająca 😉 Pora wykorzystać je w kreatywny sposób… 🙂

małe cele

6. Czekolada z piankami – ostatnio pijemy ją dosyć często, ale przecież, po to mamy jesień 😉 Tak więc pianki dopisujemy do listy z zakupami…

małe cele

7. Ciepły koc, miękka poduszka – jesienią mam też zamiar więcej czasu spędzić w łóżku czytając książki. Uwielbiam takie nastrojowe wieczory, z kubkiem gorącej herbaty i dobrą lekturą. Bo przecież co rozgrzewa lepiej niż gorące słowo… 😉

małe cele

8. Kino – w myśl postanowień na jesień w najbliższy weekend mam też zamiar wybrać się do kina na „Dwie korony”.

9. Jesienna szafa 10×10 – od środy wraz z Kameralną biorę też udział w modowym wyzwaniu, polegającym na wybraniu 10 sztuk odzieży (włącznie z butami) i skomponowaniu z nich zestawów na 10 dni. Efekty możecie śledzić na bieżąco na moim Instagramie, a po zakończeniu wyzwania ukaże się również wpis podsumowujący tu na blogu.

małe cele

I to chyba tyle, jeśli chodzi o moje małe cele na nadchodzące dni. A Wy – zrealizowaliście już swoje jesienne plany?

Może spodoba Ci się też:

4 komentarze

  1. No wlasnie wszyscy strasza, ze ta cudowna pogoda dlugo nie potrwa. Trzeba sie zebrac i z niej korzystac, poki jest. Jakos nie moge przekonac sie do dyni. Nigdy nie udalo mi sie jej dobrze doprawic. A widze, ze jest tyle fajnych mozliwosci jej wykorzystania. Az mi szkoda. Fajny pomysl z tym minimalistycznym wyzwaniem. To w sumie fajna metoda na rozwiniecie wlasnej kreatywnosci. Pozdrawiam serdecznie Beata

  2. Takie małe cele są najpiękniejsze. 🙂 U mnie październik stoi pod znakiem książek. Czytam jedną za drugą i opanować się nie mogę. Zdecydowanie sprzyja temu to, że już wcześniej robi się ciemno.

    Również korzystam z pogody. 🙂 Tak jak napisałaś, sprzątanie może poczekać! 🙂

  3. Szczególnie podoba mi się 9 <3 choć sama nie mam jak teraz zabrać się za takie wyzwanie (leżąca w ciąży ;)) to podobają mi się szczególnie! I w ogóle zazdroszczę aktywności. Ja jesień podziwiam raczej z domu, ale ma to swoje zalety (dłuuuugie dni z książkami) 🙂

    1. Pamiętam mój początek ciąży, który też do łatwych nie należał, ale wtedy była wiosna, więc jeszcze trudniej było znieść swoje uziemienie. Życzę, aby wszystko się dobrze ułożyło!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *