JESIENNA PIELĘGNACJA MINIMALISTKI

Jesienna pielęgnacja

Pogoda nas nie rozpieszcza, a każdy kolejny dzień wydaje się chłodniejszy niż poprzedni. Zmianę aury odczuwają zwłaszcza przesuszone dłonie i pierzchnące usta. Choć w kosmetykach zachowuję umiar (jak mogliście już przeczytać m.in. we wpisie o kosmetyczce minimalistki), to jesienna pielęgnacja pozostaje dla mnie tematem wyczerpywanym dogłębnie… 😉 

Jesienna pielęgnacja

Na temat pielęgnacji dłoni pisałam niemal na samym początku istnienia bloga, który to wpis znajdziecie tu. Właściwie pozostaje on nadal aktualny, jednak dziś dodaję do niego dwa jesienne punkty: peeling dłoni i zabieg parafinowy. To ostatnio dla mnie elementy konieczne, by jesienna pielęgnacja przyniosła efekty.

Jesienna pielęgnacja

Choć regularnie robię manicure hybrydowy, którego efekty możecie zobaczyć na moim instagramie, to zmorą pozostają przesuszające się skórki.

Ponieważ uwielbiam chodzić boso, moje stopy po wakacjach także wymagają regeneracji, więc jesienna pielęgnacja jest dla nich jak najbardziej wskazana. Używam więc kremów z mocznikiem (najczęściej apteczny Rombalsam), wcieram po kąpieli i śpię w skarpetkach.

Jesienna pielęgnacja

Jesienią i zimą szczególnie też dbam o cerę. Odstawiam kremy nawilżające, a sięgam po te o bogatej konsystencji. Nie jestem szczególnie przywiązana do jednej konkretnej marki, lubię zmiany. Ważne, by krem miał dobry skład, ładnie pachniał i robił swoje. Tym razem sięgnęłam po krem Tołpa specialist, gładka skóra 30+. To mój drugi kontakt z kosmetykiem tej firmy. Kiedy byłam w ciąży dostałam od teściowej oliwkę właśnie tej produkcji. Była na tyle dobra, że zapamiętałam, że ją stosowałam. Postanowiłam kupić też krem do twarzy i muszę przyznać, że się nie zawiodłam. Ogromny plus za tubkę „z dziubkiem”, bardzo bogatą konsystencję, która jednak szybko się wchłania i nadaje pod podkład. To zakup z zeszłego tygodnia, ale na razie jestem bardzo zadowolona.

 

Jesienna pielęgnacja

Wraz z nadejściem jesieni, w odstawkę poszedł też brązujący balsam do ciała. Zresztą, opalenizna i tak już dawno się zmyła. Przy okazji poszukiwań kremu do twarzy, natknęłam się na przecenę Le Petit Marseillais. Chyba nigdy nie używałam ich balsamu do ciała (albo po prostu nie pamiętam). Ale ten widoczny na zdjęciu przypadł mi do gustu przede wszystkim zapachem. A gdy coś ładnie pachnie przynajmniej pamiętam, żeby to nałożyć… 😉

A poniżej jeszcze ulubieńcy do włosów – olejek i odżywka. Oba kosmetyki zakupione po raz pierwszy, choć z Masterline mam już szampon z tej samej serii. Obok też preparat do zabiegu regeneracyjnego na dłonie.

Jesienna pielęgnacja

I to w zasadzie wszystkie kosmetyki, jakie używam do pielęgnacji.

A Wy – macie swoich jesiennych ulubieńców? Wolicie po jednym produkcie do stosowania na poszczególne partie czy macie ich wiele? 

Może spodoba Ci się też:

4 komentarze

  1. Mam ich ostatnio kilku, staram sie na bieżąco o nich pisać, ale nie jest to jeszcze zestaw stricte na jesień. Raczej uniwersalny. Pewnie w bliskiej przyszłości się to będzie musiało zmienić i pójdę w cięższe kalibry, ale też takie, które nie pozapychają moją skłonną do tego skórę twarzy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *