JAK SPAKOWAĆ SIĘ NA TRZYDNIOWY WYJAZD

Jak spakować się na trzydniowy wyjazd

Jak spakować się na trzydniowy wyjazd??? Wiadomo, szybko i bez nerwów 😉 A w praktyce???

W praktyce, decyzja o spędzeniu weekendu w Pradze zapadła już dawno temu, ale w zasadzie do ostatnich dni nasz wyjazd stał pod znakiem zapytania. Ponieważ wycieczka jest zorganizowana, a podróż odbywa się autokarem, musieliśmy zdecydować o pozostawieniu naszej 2,5-letniej córki u dziadków. Program jest bardzo napięty i mam wrażenie, że w ciągu tych dni zwiedzimy nie tylko Pragę, ale i połowę Czech… 😉

Nie należę do osób, które na kolejny wyjazd dokupują kolejne rzeczy – bo to się przyda, bo tego nie mam, bo za pół roku pojedziemy na wakacje i na pewno będę chciała to wtedy mieć. I tak dalej, i tak dalej…

Zresztą, kompletując moją capsule wardrobe starałam się, żeby znalazły się w niej rzeczy, które przydadzą się w każdych okolicznościach i na każdą okazję. Ale do rzeczy…

Odkąd tylko okazało się, że wyjazd na pewno się odbędzie, wyznaczyłam w moim kalendarzu miejsce na zapisywanie rzeczy, które chciałabym zabrać, a akurat mi się o nich przypomni (na przykład gotując obiad 😉 ). Zrobiłam też osobną listę kosmetyków do dokupienia (głównie mini-produkty, choć część została mi jeszcze z wakacji).

Zastanowiłam się też wstępnie, w co chcę się ubrać – żeby w piątek nie okazało się, że wszystko czeka w koszu na pranie. Ponieważ wycieczka obejmuje 3 pełne dni (z czego w dwóch większość czasu spędzimy w autokarze), zdecydowałam się na 2 pary spodni i 3 góry. Plus 1 t-shirt na wszelki wypadek. Do autobusu wybrałam materiałowe spodnie – wydają mi się wygodniejsze niż dżinsy – oraz baleriny (wysłużone, wydeptane, wiem, że mnie nie obetrą i łatwo je zdjąć i szybko założyć). Na sobotę zostawiam tenisówki oraz dżinsy. Do tego trencz i lekki szal – jak jest z klimatyzacją w autobusie wszyscy wiedzą.

Poza tym już klasycznie: piżama (wystarczyłby też t-shirt i bielizna, ale to elegancki hotel, więc chcę się poczuć wyjątkowo 😉 ), niskie skarpetki do tenisówek i „coś” do balerinek (mówcie, co chcecie, ale ja wybieram cieliste podkolanówki, bo tak mi po prostu wygodnie, a pod spodniami i tak nie widać). Plus bielizna.

W naszym planie zwiedzania nie ma żadnych szczególnych wydarzeń (jak na przykład wyjście do opery). Odwiedzamy głównie muzea i Stare Miasto. Nie muszę się więc martwić pakowaniem małej czarnej i szpilek – wiem, że po prostu się nie przydadzą. 

Dzień przed wyjazdem układam wszystkie potrzebne rzeczy na łóżku i wybieram torbę odpowiedniej wielkości. Dziś będzie to mała walizka. Oprócz tego torebka i podręczny plecak, głównie z zapasami na podróż. Robię w myślach przegląd dnia, zastanawiając się ostatecznie, co jeszcze może być mi potrzebne. Zaczynam od rana i pakuję kosmetyki (skromnie: mały płyn micelarny, krem 10 ml, podkład, tusz, paletka ulubionych cieni, nad szminką jeszcze się zastanowię). Prócz tego szczotka do włosów, spinka i gumka na wszelki wypadek. Biorę też malutkie buteleczki szamponu i odżywki (po 5 ml), pewnie jakoś się uczeszę, ale może się okazać, że moje włosy źle zniosą podróż i w sobotę nie będą nadawały się nawet na niedbałe upięcie. Kosmetyki męża również w wersjach mini. Ja kupuję takie w Rossmannie. Są przystępne cenowo, a wybór jest dosyć szeroki.

Oprócz tego chusteczki higieniczne, mała paczka mokrych chusteczek, ewentualnie żel antybakteryjny.  O szczoteczce i paście chyba nie trzeba pisać…

I jeszcze jedna ważna rzecz – dodatki. Nie należy tu przesadzać. Kolczyki muszą być – bez nich raczej nie wychodzę z domu. Jedna para wystarczy, najlepiej taka, w której wygodnie się śpi. Nie ryzykujemy wtedy pozostawiena ich w hotelowym pokoju. Co do pozostałej biżuterii, na co dzień noszę tylko obrączkę i pierścionek zaręczynowy, nigdy ich też nie zdejmuję, więc wiadomo, że jadą. Poza tym jedynie zegarek i oczywiście okulary przeciwsłoneczne. Biorę też parasol, choć wcześniej sprawdziłam prognozę pogody i deszczu nikt się nie spodziewa. Należę jednak do osób, które parasola z torebki nie wyjmują, więc jedynie przepakuję go do walizki.

Zabieram też podstawowe leki (przeciwbólowe i na przeziębienie – akurat znów jestem chora).

Garderoby męża nie będę Wam opisywała, ale w swoim założeniu również jest prosta i funkcjonalna.

Oczywiście relacja z wyjazdu na blogu i Instagramie.

Wiecie już jak spakować się na trzydniowy wyjazd??? Życzę Wam więc wielu okazji do takiego pakowania!

P.S. Nie zapomnijcie ładowarki do telefonu!!! 😉

Może spodoba Ci się też:

5 komentarzy

  1. Zauważyłem, że z czasem mam coraz mniejszy problem z pakowaniem się na wyjazdy. Większość z nich, podobnie jak Twój do Pragi to dosłownie kilkudniowe wypady. Z racji napiętego planu staram się nie zabierać zbędnych rzeczy. Przydał mi się też patent o który miałem okazję pokazać w filmiku zyciewpodrozy.pl/pakowanie-bagazu/ 🙂

    1. 😀 podobnie pakowałam się na zeszłe wakacje z naszą córką 😀 to było wyzwanie! I wbrew moim początkowym obawom naprawdę dobrze się sprawdziło. Polecam!

  2. Z tym pakowaniem u mnie zawsze coś okazuje się być nie na 100% :)Za każdym razem wracając z wyprawy okazuje się, że mogłam w tym plecaku mieć trochę inne rzeczy: za mało luźnych sukienek, za dużo grubych bluz, a to buty nie takie, a to kremu zapomniałam! Cały czas jednak dążę do walizkowej doskonałości! Może kiedyś mi się uda 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *