JADWIGA KROWIAK – TAŃCZĄCA Z SZARFAMI

Pamiętacie swoich szkolnych przyjaciół…? Koleżanki, z którymi siedzieliście w ławce, a później, nagle, los rzucił Was w zupełnie inne strony…? Ja mam taką Koleżankę. Siedziałyśmy razem, a na geografii wypisywałyśmy do siebie pseudopsychologiczne liściki o życiu, uczuciach i o tym, co boli. Później los istotnie rzucił nas w inne strony, by nagle, całkiem niespodziewanie, znów nas do siebie zbliżyć. Jadzia Krowiak – bo o Niej mowa – skończyła psychologię. Ale to nie to czyni Ją tak wyjątkową. Przeczytajcie wywiad z Dziewczyną tańczącą z szarfami, Dziewczyną, dla której grawitacja mogłaby nie istnieć…

Ruda: Jak zaczęła się Twoja przygoda z tańcem?

Jadwiga Krowiak: Prozaicznie. W 6 klasie podstawówki na jakichś ostatnich lekcjach przed wakacjami dyrektorka puściła nam film „Dirty dancing”. I wtedy w mojej głowie zaświtała ta myśl…. „też tak chcę”. Później zapisałam się na zajęcia z tańca współczesnego do Cieszyńskiego Ośrodka Kultury, potem były tańce żydowskie, taniec współczesny w Bytomiu i tak dalej, i tak dalej.

fot. Gabriel Kasperczyk

R: Dziś tańczysz pod samym niebem – szarfy, koła. Oderwana od ziemi, zdaje się nie być dla Ciebie granic. Nie podlegasz prawom fizyki. Jak zainteresowałaś się tym konkretnie rodzajem tańca?

JK: W swoich pierwszych spotkaniach z tańcem, kiedy chodziłam na zajęcia i tańczyłam, czułam się kimś wyjątkowym. Taniec to było coś, co wyróżniało mnie spośród moich rówieśników, dawało mi moc i poczucie wartości. Kiedy trafiłam na studia taneczne w Łodzi, okazało się, że nagle wszyscy tańczą i już nie jestem wyjątkowa i jedyna ze względu na swoją pasję, a zawsze lubiłam się wyróżniać. W ten oto sposób trafiłam do przestrzeni cyrkowej Carnival w Łodzi. Bo może i wszyscy moi nowi znajomi tańczyli, ale w powietrzu robiłam to tylko ja. A pierwsza taka myśl o podniebnym tańcu zrodziła się już dużo, dużo wcześniej, kiedy jeździłam na kurs instruktorski z tańca współczesnego do krakowskiego NCK’u (Nowohuckie Centrum Kultury). Tam na historii tańca i baletu nasza pedagog pokazała nam filmik na youtube „Project bandaloop”. Zmiana parkietu na wertykalny okazała się zabiegiem trafionym w samo sedno. Zachwyciła mnie lekkość, zwiewność i romantyczność tego tańca, w totalnym oderwaniu od ziemi. Kilka lat później i mi dane było wznieść się w przestworza. I tak już sobie latam po dzień dzisiejszy.

fot. Karolina Sławek

R: Gdzie ćwiczysz umiejętności?

JK: Ćwiczę gdzie się da. Bardzo lubię wyjeżdżać na wszelkiego typu warsztaty i łączyć przyjemne z pożytecznym – to jest nabywanie nowych bądź szlifowanie posiadanych już umiejętności, podróże i poznawanie nowych miejsc i ludzi, którzy dzielą podobną pasję do mojej. Stacjonarne taniec na szarfach i kołach oraz akrobatykę ćwiczę w szkółce akrobatyczno-cyrkowej SK talent w Katowicach. W sekcji Mikołowskiej jestem również instruktorem grupy początkującej. Akrobatykę ćwiczę także w chorzowskim Freestyle Parku.

R: Ile razy w tygodniu?

JK: Ćwiczę 5 do 6 dni w tygodniu.

R: Obecnie możemy oglądać Cię w Bytomiu, w operze „Romeo i Julia” Charles’a Gounoda, gdzie nad Twoją kreacją Królowej Mab rozpłynęło się już wielu krytyków, a na pewno wszystkie lokalne dzienniki. Czy sama tworzysz układy czy zajmuje się tym choreograf?

JK: To zależy. Czasami tworzy je choreograf, a czasami robię to sama. W „Romeo i Julii” reżyser wyraził swoje uwagi, w którym miejscu widziałby ruch wolny, w którym wzmocnienie, czyli jaki ma być charakter – konkretne figury pozostawił mi do wyboru. 

fot. Krzysztof Bieliński

Kiedy występujemy z Art Color Ballet, choreografie są już ustalone, bądź tworzone na bieżąco przez Agnieszkę Glińską, to jej dzieła, a nasze ciała to narzędzia, dzięki którym może realizować swoje wizje, które z resztą zawsze bardzo mi się podobają. Kiedy Agnieszka zaczyna tworzyć jakiś ruch prawie zawsze zamienia go w bardzo spektakularne widowisko.

Układy na szarfach i kołach to jak dotąd prawie zawsze całkowicie moje realizacje.

Może spodoba Ci się też:

8 komentarzy

  1. Absolutnie przepiękna pasja. Dziewczyny wydają się być z gumy!!! Niesamowite, jak toczą się losy ludzi wyjątkowych. Przecież to nie tylko talent ale ogrom pracy i wielkiego, codziennego znoju! Brawo, chciałbym zobaczyć taki występ na żywo! Pozdrowienia dla nadzwyczajnej Jadzi!!! :-*

  2. Uwielbiam patrzeć na takie podniebne akrobacje, w Lublinie organizowane co jakiś czas jest Variette gdzie można przez godzinę cieszyć oko takimi widokami 🙂

  3. Przepiękna pasja i zdjęcia. My z mężem chodzimy na taniec użytkowy, tak by nie zasiedzieć się w domu. Raz w tygodniu. Daje to mocnego powera na cały tydzień. Uwielbiam patrzeć jak inni tańczą i ile wkładają w to serca.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *