ILOCZYN, KTÓRY ODMIENIŁ MOJE ŻYCIE. SLOW…SLOW…SLOW LIFE!

Wszyscy żyjemy pod presją czasu. Zrywamy się rano, szybki prysznic, makijaż, włosy… Nie, na włosy nie masz czasu, jeśli chcesz wypić jeszcze kawę. Ubierasz dzieci, zawozisz do przedszkola. Śniadanie zjesz po drodze. Po drodze nie zjadasz, bo zadzwonił telefon. Otwierasz drzwi biura i zostajesz niemal pochłonięta przez informacyjny chaos, który już Cię tam oczekuje. Szybki rzut oka na listę zadań do wykonania, zbierasz rzeczy, biegniesz załatwić pierwszą sprawę. Zza rogu wracasz, bo nie podbiłaś dokumentów. Byle do 15…

15:30 nadal jesteś w biurze, wszędzie opóźnienia. Miałaś zrobić zakupy, ale musisz odebrać dzieci. Trudno, zrobisz razem z nimi. W domu obiad, pranie, kładziesz dzieci, prasowanie – jak to 22:15???

Tak wygląda Wasz standardowy dzień? Mój już nie. Bo gdy świat pędził już tak szybko, że wydawało się, że nie będzie można go zatrzymać, nagle przyszła moda na slow… Ale zanim ta moda nastała bezsens dotychczasowej egzystencji uświadomiła mi jedna przelotna myśl, która w następnej chwili zatrzęsła naszym światem: moje dziecko od narodzin do osiągnięcia pełnoletności dzieli około 936 weekendów (18 lat x 52 tygodnie). Niecały 1000. Niewiele, prawda? Odejmijcie od tego jeszcze kilkanaście dni, które Wasze dziecko będzie wolało spędzić ze swoimi przyjaciółmi. Zostaje może 900… Potraficie wymyślić 900 sposobów na spędzenie tego czasu? Na pewno. A masz czas, by to zrealizować?

I ten fakt sprawił, że postanowiłam coś zmienić. Zadać sobie pytania i znaleźć na nie odpowiedzi. Co jest ważne, na co szkoda mojego czasu, co z osobami, które tego czasu nie szanują… Do tych pytań i znalezienia na nie odpowiedzi trzeba chyba dorosnąć. Zebrać bagaż pewnych doświadczeń, niekoniecznie pozytywnych, a przede wszystkim wiedzieć, czego się chce, co tak naprawdę jest dla mnie ważne.

Dla tych, którzy nie wiedzą, gdzie zacząć, przedstawiam 5 prostych punktów na dobry początek:

Relacje z innymi ludźmi – zacznij od małych kroczków: poświęć weekend rodzinie (niekoniecznie na zakupach – są ciekawsze miejsca, do których można pójść), raz w miesiącu umów się na kawę z koleżanką (nie wiesz, z którą? zacznij od tej, której nie widziałaś najdłużej), poświęć chwilę obcej osobie (wnieś starszej sąsiadce zakupy na piętro, zamień dwa grzeczne słowa z listonoszem).

Duchowość – nie chodzi tylko o modlitwę. Chodzi o wszystko, co niematerialne. Zatrzymaj się na chwilę nad szumem liści czy śpiewem ptaków. Zachwyć się pierwszymi przebiśniegami i krokusami pod Twoim blokiem. Wiesz, jakie mają kolory? Sprawdź jutro wracając z pracy.

Priorytety – klucz do slow life. Weź kartę i spisz to, co w Twoim życiu ważne. Od najbardziej ważnych osób i rzeczy po te najmniej istotne, które tylko kradną Twój czas. Ostatnie 5 skreśl i już więcej nie zaprzątaj sobie nimi głowy.

Świadomość – podejmuj decyzje samodzielnie i świadomie. Nie ponieważ ktoś tak chce czy tak się przyjęło. Dokonuj wyborów i ponoś ich konsekwencje. Świadome i przemyślane.

Slow down – zwolnij! minimalizm jest kluczem sukcesu. Zacznij od porządków w szafie, skończ na swoim życiu. Wiosna to dobra pora na nowy początek. 

Tematyka slow life na pewno jeszcze nieraz powróci na blogu. Bardziej dociekliwych odsyłam na stronę magazynu SlowLife

It’s time for change!!!

Może spodoba Ci się też:

7 komentarzy

  1. Myślę, że priorytety są tu kluczowe – bo jeśli w tej kategorii nic nie poprzestawiamy to nie znajdziemy nagle czasu na kawę z sąsiadką. Ewentualnie znajdziemy, ale będziemy zbyt zestresowani myśleniem o tym, co powinniśmy robić w tym czasie. Ja nadal się tego uczę. 🙂 Pędzić jest łatwo, wszyscy tak robią i obiecujemy sobie, że kiedyś się to nam opłaci. Slow life wymaga ogromnej pracy nad sobą, swoimi przyzwyczajeniami i przekonaniami. Myślę jednak, że warto.

  2. Wszystkiego naprawić się nie da, ale można wybrać jeden element na tydzień. W tym tygodniu np. można lepiej zadbać o relacje rodzinne, a w następnym o lepszy porządek w szafie. Z czasem i jedno i drugie nie będzie nam już sprawiało problemu 🙂

    1. Bardzo podoba mi się ta idea! Jedno zadanie na tydzień to już bardzo dużo. Podobno wyrobienie nowego nawyku trwa 21 dni. Do pracy!

  3. Oj ostatnio moje dni wyglądają podobnie, jak opisałaś na początku wpisu (tylko bez dzieci). Ale zaczynam się starać doceniać małe rzeczy, codzienność, więcej czasu spędzać z bliskimi. Mam nadzieję, że mi się to uda 🙂

    1. Trzymam kciuki. Na początku wszystko jest trudne, ale może pomysł jednej rzeczy na tydzień z komentarza Narwanego to będzie to 🙂

  4. To straszne ale nie mam czasu na slow life! Ale jedna sprawa w tygodniu- to do mnie przemawia, na to zawsze czas się znajdzie. Po dwunastogodzinnym dniu pracy (a tak jest u mnie przynajmniej 3 razy w tygodniu) nie mam kontaktu nawet sama z sobą, o rodzinie, znajomych czy naturze nie wspomnę. To jest złe dla wszystkich począwszy ode mnie. Pora to przemyśleć, dzięki za ten pouczający wpis… 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *