ILE KOSZTUJE PORZĄDEK…

Porządek

… czyli dlaczego warto pozbyć się niektórych rzeczy i jak zrobić to bezboleśnie… Jak wprowadzić i utrzymać porządek, zwłaszcza, gdy w domu są dzieci, a sprzątać nie ma komu… Dziś słów parę o jesiennych porządkach i o tym, dlaczego o przestrzeń warto walczyć…

Przeważająca większość z nas mieszka w mieszkaniach o powierzchni do 60 m2. Tylko nieliczni mieszkańcy dużych miast posiadają własne domy. Natomiast, jeśli już takowy posiadają, zazwyczaj jego powierzchnia waha się w granicach 100-150 m2.

Ponieważ jako dziecko mieszkałam w naprawdę dużym domu, na brak przestrzeni raczej nie narzekałam. Pierwszy raz doświadczyłam trudności w uporządkowaniu swojego pokoju, gdy na studiach przyszło mi zamieszkać w pokoiku o pow. 10 m2.  Po wielu kolejnych latach (i doświadczeniach, jakie zdobyłam), myślę, że te 10 metrów na jedną osobę to wcale nie było tak mało… Ale zanim doszłam do takiego przekonania, mieszkałam jeszcze w wielu mniejszych bądź większych pomieszczeniach.

Dziś dzielę się moimi spostrzeżeniami na temat tego, dlaczego gracimy naszą przestrzeń i co zrobić, by małe wydało się większe.

Każdy z nas ma w sobie coś z chomika.

Porządek

Człowiek to taka istota, która lubi mieć. Bo posiadanie daje poczucie bezpieczeństwa. Bo czasem stwarza iluzję, której potrzebujemy. W skrajnych przypadkach kolejny przedmiot ma zastąpić deficyt czegoś, czego akurat brakuje w naszym życiu – miłości, wiary we własne możliwości, dobrej samooceny… Tak się oczywiście nie dzieje, a ponieważ brak nadal pozostaje brakiem, szukamy dalej, pragnąc coraz to innych rzeczy.

Często gromadzenie przedmiotów to efekt zakupów „wynagradzających” – mam ciężką pracę, więc zasłużyłam na nowy ciuch, nowy wazon, nową książkę… I co z tego, że ilości ubrań nawet nie ogarniamy, wazony mamy już cztery, tylko kwiatów w nich brakuje, a książka trafia na półkę, bo nie mam czasu jej przeczytać…

Przykłady można mnożyć. Przestrzeni niestety pomnożyć się nie da. 

A kiedy już zgromadzimy te wszystkie rzeczy przez całe nasze panieńskie życie, nagle okazuje się, że jest nas dwoje, a może wkrótce troje, a 40 metrów kwadratowych, które wcześniej wydawały się ciasnawe nawet dla nas samych, przychodzi dzielić przez trzy… I każdy z tej trójki – zwłaszcza najmniejszy – ma swój własny kram pełen przedmiotów. Mieszkanie nie chce się rozciągnąć, a my uświadamiamy sobie, że powoli nie ma się już jak poruszać…

Magiczne słowo – porządek…

I nie chodzi o to, żeby mieć czysto. Chodzi o to, by panować nad własną przestrzenią. Jak to zrobić?

RZECZY, KTÓRYCH NIE UŻYWASZ

Porządek

Nie oszukuj się – jeśli czegoś nie użyłam przez rok, nagle nie stanie się to potrzebne. Dotyczy to za ciasnych spodni, jak i kolejnej osłonki na doniczkę. Żal wyrzucić, bo jeszcze dobre? Oddaj, niech ktoś się ucieszy. Przecież tym rzeczom też smutno, że tak leżą…

RZECZY, KTÓRE NIE MAJĄ SWOJEGO MIEJSCA

Najwięksi sprawcy bałaganu… Nie pozostaje nic innego, jak znaleźć odpowiedź na pytanie „dlaczego?”. Odpowiedzi mogą być dwie: po pierwsze, są w ciągłym użyciu (kluczyki, korespondencja, pilnik do paznokci, pilot itp.). Jeśli tak, zrób z nimi porządek – rozwiąż ten problem, znajdź im miejsce. Zamontuj haczyk na kluczyki, pudełko na listy, pilot wrzuć do szuflady pod telewizorem. Po drugie, nie mają miejsca, bo są nieużywane. W związku z tym przekładasz je z miejsca na miejsce, bo wszędzie przeszkadzają. Pozbądź się ich. Jeśli to za trudne na początek, załóż szufladę na „rzeczy nieokreślone” i wrzuć je tam. Przyjdzie dzień, że ta szuflada zacznie Cię drażnić i zrobisz z nią szybko porządek.

RZECZY LEŻĄCE NA WIERZCHU

Szczególnie upodobaliśmy sobie góry szaf. Kładziemy tam wszystko, co nie mieści się gdzie indziej: walizki, pudła, im większe, tym lepiej. To naprawdę nie wygląda dobrze, a mieszkaniu odejmuje wizualnie kilka metrów. Rozwiązanie? Walizka naprawdę mieści się w szafie. Co więcej, w walizce możesz schować rzeczy, w których w danym sezonie nie chodzisz (letnie zimą i odwrotnie). Tu kolejny problem stanowi przestrzeń pod łóżkiem. To nie magazyn! Wiecie, co tam macie? Ja nigdy nie wiedziałam…

NIE PRZEKONUJE CIĘ TO? PRZELICZ!

Odpowiedz sobie, ile kosztuje metr kwadratowy Twojego mieszkania. A teraz zastanów się, ile metrów zajmują rzeczy, z których nie korzystasz. Przemówiło?

KUPUJ RACJONALNIE

Zastanów się dwa razy, czy coś potrzebujesz. Być może jesteś w stanie zastąpić to czymś innym, najlepiej zrobionym metodą DIY z czegoś, co już nie spełnia swojej roli.

POMYŚL O INNYCH

Za małe (lub za duże) ubrania, nietrafione prezenty, przeczytane książki. Może warto podzielić się tymi rzeczami z innymi. Niech sprawią radość siostrze, sąsiadce, a może komuś całkiem obcemu…?

Gdy ograniczysz przedmioty, które tak naprawdę są Ci niepotrzebne, z łatwością zapanujesz nad tym, co używasz każdego dnia. Odkryjesz, że porządek trzyma się sam, bo wszystko ma swoje miejsce. A porządek w domu idzie w parze z porządkiem w głowie. Bo szkoda czasu i energii na rzeczy, które ostatecznie nie mają żadnej wartości. 

 

 

Może spodoba Ci się też:

3 komentarze

  1. Mój mąż jest tak zwanym przydasiem: to się przyda, tamto się przyda…sama też miewam z tym problem. Od jakiegoś czasu próbujemy pozbyć się zbędnych przedmiotów ale nabieram przekonania, że niektóre z nich ożyły i podjęły walkę z nami…nie poddajemy się 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *