HOUR BY HOUR – NOWY PROJEKT FOTOGRAFICZNY, CZYLI JAK WYGLĄDA MÓJ DZIEŃ

Słyszeliście już o Hour by Hour? Jeśli nie, odsyłam Was do bloga Kasi. Krótko – o co chodzi: projekt stanowi formę dokumentowania codzienności. Rozwija też uważność i zachęca do podejmowania aktywności. 

Poniżej efekty mojego projektu. Na dokumentację wybrałam nieco niestandardowy dzień – niedzielę:

godz. 5:50 – POBUDKA

Nasz dzień zaczyna się wtedy, kiedy zacznie się dzień naszej córki – zazwyczaj jest to między 6 a 7, czasem trochę wcześniej, a czasem później. Budzimy się, przeciągamy, przytulamy i wstajemy.

Pobudka

Między 6 a 7 ogarniam córkę – myjemy się, przebieramy, pieszczochamy, ścielimy łóżko (czytaj – zagrzebujemy w pościeli).

O 7 WIKUSIA ZAJMUJE SIĘ CHWILĘ SWOIMI ZABAWKAMI, A JA ROBIĘ SOBIE KAWĘ,

sprawdzam maila, media społecznościowe, blog i przygotowuję śniadanie.

Kawa

GODZINA 8:00 – budzimy Tatę i siadamy do wspólnego śniadania (Tata nie pozwolił się sfotografować 😉 )

śniadanie

Godz. 9:00 – idę się malować, ubierać i takie tam. W tym czasie reszta mojej rodziny zaczyna roznosić mieszkanie 😉

Makijaż

Godz. 10:00 – jest niedziela, wychodzimy do kościoła. Ponieważ jesteśmy już prawie spóźnieni, nie robię zdjęcia.

Godz. 11:00 – wstępujemy do Dziadków, pogoda nie dopisuje, leje, zabawy w ogrodzie nie będzie. Oznacza to mniej więcej tyle, że już za chwilę córa zacznie roznosić dom dziadków 😉

Ogród

Godz. 12:00 – jemy obiad, a gdy sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli…

... godz. 13:00 – pakujemy się do auta i jedziemy do cioci 🙂

Auto

 Godz. 14:00 – przyjeżdżamy do domu, a tam… no cóż, nie zostawiajcie pralki bez nadzoru, jeśli nie jesteście w 100% pewni jej instalacji hydraulicznej… Mąż skomentował – „Przynajmniej podłoga sama się umyła”… Na szczęście córka odnalazła się w sytuacji. P.S. Kalosze ubrała sama…

Kalosze

Godz. 15:00 – łazienka uratowana, jemy podwieczorek, wreszcie przestało padać, więc wychodzimy na plac zabaw 🙂

Plac zabaw

Godz. 16:00 – kąpiel córki, powoli zbliżamy się do wieczora. Ostatnio Mała kąpie się w pontonie… Nie pytajcie, dlaczego… :/ Żaba

Godz. 17:00 – usypiam Wiktorkę – dziś wyjątkowo wcześnie, ale w końcu wstała przed 6:00, a i atrakcji nie brakowało

Noc

Godz. 18:00 – dla nas zaczyna się wieczór 🙂  kawa (tak, wiem która godzina) i kolacja 😉

Pomidory

Godz. 19:00 – pora przygotować się na poniedziałek, kończę pismo do pracy i przeglądam akta

Komp

Godz. 20:00 – zapominam o zdjęciu, bo nadal siedzę nad pismem…

Godz. 21:00 – uświadamiam sobie, że w kącie leży sterta niewyprasowanych ubrań… Domyślcie się, jak spędzam tę godzinę…

Żelazko

Godz. 22:00 – powoli zbliżamy się do końca dnia. Kąpiel i może jakiś mały wieczorny rytuał… 😉

Mydło

Godz. 23:00 – oglądamy serial „1920. Wojna i miłość”. I w związku z tym nie mam zdjęcia…

Godz. 00:30 – koniec dnia. Śpimy 😉

Takie właśnie to moje hour by hour. Sam projekt bardzo mi się spodobał i myślę, że niedługo powtórzę tę formę dokumentacji w tygodniu 🙂

A jak mijają Wasze niedziele? 

Może spodoba Ci się też:

14 komentarzy

  1. bardzo długi dzień. Dla mnie zdecydowanie za mało snu. Bez snu mój organizm może funkcjonować 2 dni, później jest klapa.

    1. Dzięki! Bardzo polecam 🙂 fajna zabawa, nawet jeśli nie uda zrobić się zdjęcia po równej godzinie 🙂

  2. U nas tatuś też niezbyt chętnie daje się fotografować 😉 Pomysł z kąpielą w pontonie urzekł mnie, czego to dzieciaki nie wymyślą. I te kalosze 🙂
    A kawa o 18.00 to dla mnie normalka, więc doskonale Cię rozumiem.

    Pozdrawiam serdecznie!

    1. Cieszę się, że nie tylko ja tak mam 🙂 Córka teraz do wanny nie wchodzi. Jak jeszcze kąpałam ją w wanience, to były awantury, że chce z mamą w dużej wannie… Nie dogodzi 😉

  3. Już na tylu blogach widziałam wpis z ramach tej akcji, że chyba i ja się skuszę żeby coś takiego napisać. Najgorsze jest to, że jakbym wybrała dzień pracujący, to co godzina musiałabym cyka foty komputera (bo przecież pracuję 8h), a jakbym wybrała najbliższy weekend, to chyba musiałabym fotografować wykładowców, bo mam wtedy zjazd… Ale kusi mnie ta akcja tak bardzo, że coś spróbuję zrobić… W końcu w pracy jest też czas na kawę…obiad czy coś..

  4. Pamiętaj, dzieci nie śpią, dzieci się ładują 😉 bardzo fajny projekt, można świadomie spędzać czas i mieć go pod kontrolą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *