DLACZEGO JESTEM NIESZCZĘŚLIWA?

Dlaczego jestem nieszczęśliwa? Skoro przyciągnęłam już Was tytułem, to trochę Was rozczaruję, ponieważ osobiście jestem bardzo szczęśliwa… 😉  Ale skoro już to czytacie, to chcę poruszyć ważny temat właśnie ze szczęściem związany…

Już jakiś czas temu zauważyłam, że otacza mnie coraz więcej smutnych ludzi. A to kłopoty w małżeństwie, a to praca nieprzynosząca satysfakcji, za małe zarobki, za dużo obowiązków… Od jakiegoś też czasu tematyka bloga przesunęła się w kierunku minimalizmu – ale nie chodzi o to, by posiadać mało (choć po części też), ale o to, by umieć cieszyć się z tego, co już się posiada. Zadać sobie pytanie czy i dlaczego jestem (nie)szczęśliwa i co zrobić, by to zmienić.

Często nie zwracamy uwagi na to, co już mamy, a nasze myśli krążą wokół tego, co chcielibyśmy mieć. Trochę w myśl zasady „Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma”. Mam męża, ale koleżanka ma lepszego. Mam dzieci, ale pociechy siostry są grzeczniejsze. Nasze mieszkanie jest za ciasne, rata kredytu za wysoka, a ja nie mam na nic czasu. Czy to nie są wystarczające powody do użalania się nad własnym losem…?

Otóż, nie. Nie są. Czasem brakuje nam obiektywizmu w spojrzeniu. Nie chodzi o to, by od razu widzieć szklankę w połowie pełną lub pustą. Chodzi o to, żeby zobaczyć szklankę, w której jest woda.

Dlaczego jestem

Dostrzec to, że mam męża, dziecko, własne mieszkanie (choć na kredyt). Mam pracę, która zapewnia mi takie zarobki, że bank w ogóle chciał ze mną o tym kredycie rozmawiać. A później zadać sobie pytanie, co zrobić, żeby mnie i mojej rodzinie było lepiej.

Być może to, co piszę, brzmi infantylnie. Ale nie jestem przekonana, czy szczęście nie polega właśnie na upodabnianiu się do dziecka. Kiedy patrzę na moją niespełna 3-letnią córkę i widzę, jak z zachwytem otwiera buzię nad różowym ciastkiem, zastanawiam się, czy ja w ogóle potrafię się tak szczerze cieszyć…? Z ciastka na pewno nie, ale czy w ogóle jest taka rzecz, która wywołuje we mnie poczucie niemal euforii? Jeśli nie, to szkoda. Bo powinna. Bo to świadczy o tym, że czerpię z życia pełnymi garściami.

Dlaczego jestem

Czas mija nieubłaganie i w pewnym momencie człowiek uświadamia sobie, że częściej pojawia się na pogrzebach niż na weselach. Że wszystko, co nas otacza jest ulotne.

Jeśli teraz Ci źle, wyobraź sobie, jak wyglądałoby życie bez tego, co Twoim zdaniem Cię unieszczęśliwia. Być może bez męża, bez pracy, bez dzieci. Bez mieszkania, bez pensji, za to z ciężką chorobą, w samotności… Nie jest fajnie, prawda? 

A teraz spójrz na to i pomyśl, co zrobić, by to co już masz było lepsze. Jak poprawić relacje z najbliższymi, jak postarać się o awans w pracy, jak znaleźć czas dla siebie. Niech to nie będą drastyczne zmiany. Niech jutro będzie tylko trochę lepsze niż wczoraj. Tyle wystarczy, by za rok o tej porze było już całkiem inaczej.

Dlaczego jestem

Może spodoba Ci się też:

8 komentarzy

  1. Poruszasz ważną kwestię, aby nauczyć się cieszyć z tego co mamy. Zawsze będzie ktoś kto będzie miał więcej, lepiej, łatwiej. Z drugiej jednak strony zawsze znajdzie się również ktoś kto będzie miał mniej, gorzej, trudniej.

  2. O Jezu, trafiłaś idealnie z tym wpisem.
    Dość często łapię się na tym, że mi źle. Bo poruszam się na wózku, bo mam z tej racji oczywiste ograniczenia, bo coś tam. Nawet na psychoterapii byłam przez prawie 2 lata, i o tym się rozmawiało.
    Jeszcze rzadko, ale jednak staram się kierować swoje myśli w stronę: tak, jestem na wózku, mam ograniczenia, ale są ludzie, którzy mają gorzej. Przecież lepiej nie móc chodzić, niż nie widzieć, nie słyszeć. Lepiej żyć, będąc osobą zależną od osób trzecich, niż nie mieć pieniędzy na leczenie, które przecież nierzadko oznacza ratowanie życia.

    Dziękuję Ci, jeszcze bardziej zachęciłaś mnie do odpychania złych myśli! 🙂

  3. Tak, nasze szczęście zależy w głównej mierze od naszego nastawienia. Bo możemy narzekać, że mąż jest bałaganiarzem lub podjeść do tego z dystansem.

  4. Już od jakiegoś czasu mielę ten temat w sobie. Łapię się na tym, że myślę: jak bym miała takie to czy inne owakie to bym była szczęśliwsza. Potem mam i myślę: ale to nie do końca jest takie czy owakie, mogłoby być lepsze. Zaczęłam analizować: kiedyś nie miałam teraz mam, to o co Ci babo chodzi? Teraz wiem, to kompleksy, że wszyscy do okoła mają lepiej, lepsze, są fajniejsi, lepiej zorganizowani, mają lepsze pomysły i charaktery. Staram się, od czasu tej analizy, wykonywać działania porównawcze ale TYLKO w zakresie tego, co mnie dotyczy. Zrobiłam coś, jest fajniej niż przed tym, zanim to zrobiłam. Mam coś i super, bo nie miałam. Z kompleksów nie da się chyba wyleczyć. Ale z mozołem walczę o własne zadowolenie 😉

  5. Fajny wpis, niby wszyscy o tym wiemy, ale nie do końca. Prawo przyciągania mówi, że to o czym myślimy spełnia się w życiu. Więc skupmy się na dobrych i konstruktywnych myślach, bo to one kształtują naszą przyszłość. Spełniajmy nasze marzenia bo same się nie spełnią. Cieszmy się chwilą bo jest ulotna i nigdy się już z nie powtórzy. Cieszmy się z tego co mamy bo sami stworzyliśmy ten stan posiadania w myśl zasady każdy ma to na co sam zapracował. Dziękuję za przypomnienie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *