BEFORE I DIE… czyli lista rzeczy, które chcę zrobić zanim umrę

Dziś znów będzie osobiście, ponieważ pewien pierwowzór mojej  listy rzeczy, które chcę zrobić zanim umrę, sporządziłam dawno, dawno temu – chyba w liceum – a na pewno zanim zaczęło być to modne. Oryginalna “bucket list” niestety zaginęła w wichrach przeprowadzek i nie pamiętam nawet, ile pozycji liczyła. Wiem za to, że niektóre z nich udało mi się zrealizować – na przykład skończyć studia, wyjść za mąż, urodzić dziecko… Kilka dni temu postanowiłam odtworzyć i zaktualizować tę listę – nie tyle na potrzeby bloga, co raczej dla własnego użytku i planów na przyszłość. Po zapisaniu moich punktów zaczęłam przeglądać Internet w poszukiwaniu nowych inspiracji i historii innych ludzi. I wiecie co? Wszyscy tak naprawdę pragniemy tego samego… Choć przyznaję, że nie chcę wydać własnej książki, poprowadzić własnej audycji w radio czy dać komuś autograf… Być może zmieni się to po pewnym czasie blogowania… 😉

Oto moja lista rzeczy, które chcę zrobić zanim umrę, z podziałem na kategorie:

Książka

ROZWÓJ OSOBISTY I DUCHOWY:

Napisać felieton dla jakiejś gazety – to rzecz, która jest moim marzeniem już od dawna.

Przeczytać Biblię. Całą. – do tej pory najdalej dobrnęłam do Księgi Wyjścia… Nie licząc oczywiście pojedynczych wyrywków z pozostałych Ksiąg.

Przeczytać wszystkie książki Jane Austen – wiele tego nie ma, większość przeczytałam, ale uwielbiam takie klimaty, więc chciałabym domknąć tę serię.

UMIEJĘTNOŚCI, KTÓRE CHCĘ NABYĆ:

Drift

Biegłe porozumiewanie się po francusku – uściski dla mojej Koleżanki Kamili, która na pewno tu czasem zagląda 😉 włożyła już ogrom pracy w moje wykształcenie, a ja dalej jestem w tym samym miejscu. Aż biedna postanowiła wyprowadzić się z tej rozpaczy do innego miasta… Nie wyjeżdżaj! Będę się uczyć! 😉

Nauczyć się dobrze strzelać – ot, tak. Zawsze mi imponowało celne oko. Chciałabym spróbować swoich sił. Kto wie, co się w życiu może przydać…

Zapisać się na kurs driftingu –  to jest zdecydowanie marzenie mojego życia… Już w podstawówce byłam fanką rajdów samochodowych, a niedawno znalazłam notesik z autografami kierowców zbieranymi na różnych imprezach 😉

Nauczyć się jeździć na snowboardzie – jakoś narty do mnie nie przemawiają, a czas z mężem w zimie jakoś trzeba spędzić 😉

Nauczyć się grać w brydża

Nauczyć się tańczyć tango

ŻYCIE RODZINNE:

Szal

Urodzić drugie dziecko – córka już jest, kolej na syna 😉

Wychować dzieci na porządnych ludzi – to chyba nie wymaga komentarza…

Napisać bajkę dla Córki – albo dwie, jedną na teraz – prostą, rymowaną, drugą jak będzie starsza, z morałem i życiową prawdą, którą chciałabym jej przekazać.

Zrobić szalik na drutach dla Córki – taki, który zrobię jak będzie małą dziewczynką i który weźmie, jak pojedzie na studia. I nie interesuje mnie, że będzie uważała go za szczyt obciachu 😉

Zabrać dzieci do Disneyland’u 

Pozostawić “kapsułę czasu” dla przyszłego pokolenia – nie jestem jakąś fanką Świnki Peppy, ale od pewnego czasu jestem regularnie zmuszana do oglądania tych samych odcinków po kilka razy. W jednym z nich Peppa przygotowuje kapsułę, w której zamyka współczesne jej przedmioty oraz film skierowany do następnego pokolenia. Na koniec okazuje się, że również Tata Świnka w swojej młodości zakopał taką kapsułę. Czy to nie genialne? Peny, cd, mp3… Za 50 lat to wszystko będzie jak winyle dla nas…

MIEJSCA:

Edynburg

Nowy Orlean – to miejsce, w którym toczy się akcja jednego z moich ulubionych cyklów powieści z gatunku romansu paranormalnego (takie wstydliwe hobby 😉 ), bardzo chciałabym zobaczyć to wszystko na żywo.

Edynburg – kolejny romans z wampirem w tle (jestem uzależniona, słowo). Pomijając ten szczegół, miasto warte zobaczenia, w jakże pięknym kraju… W dodatku mało popularne. Może jakiś romantyczny weekend…?

Paryż – to miasto chce zobaczyć chyba każdy… W dodatku chciałabym zjeść tam śniadanie z widokiem na Wieżę Eiffla… Być może jak już będę płynnie mówić po francusku…

Japonia – to moja dawna fascynacja. Kwitnące wiśnie, opadające płatki i te sprawy… 😉 Wiecie, jak na filmach.

Nowy Jork – chciałabym zobaczyć Central Park i przejechać się żółtą taksówką.

Rzym – i audiencja u papieża.

Medjugorie – miejsce objawień niezatwierdzone przez Kościół. Nie żebym potrzebowała jakichś szczególnych cudów, by wierzyć (wystarczą mi te dnia codziennego 😉 ), ale chciałabym tam być.

Zobaczyć sztukę na Broadwayu – no chyba wiadomo, o co chodzi. Na razie musi wystarczyć nasza Roma.

Zobaczyć zorzę polarną

Wypić cappuccino we Włoszech – w takiej małej, włoskiej kawiarence. Bez turystów.

PRZYGODY:

Balony

Spędzić noc na plaży – fale, gwiazdy, ciepła woda, mąż… Żyć, nie umierać 😉

Wziąć prysznic pod wodospadem – 😉

Gorące źródła w jaskini – nie wiem, czy jeszcze są nieodkryte jaskinie z gorącymi źródłami, ale jeśli tak, to taka kąpiel musi być niesamowita

Festiwal balonów 

Zdobyć Koronę Gór Polski – w trakcie realizacji

Zamieszkać w innym kraju – na jakiś czas, by poznać obcą kulturę, język, mentalność.

Zagrać w filmie – chociaż mały epizod 😉

INNE:

Kominek

Taniec w deszczu – boso

Wieczór przy kominku – tak zwyczajnie, w górach, zimą.

Lista moich rzeczy, które chcę zrobić zanim umrę nie jest długa. Przygotowuję też wpis, jak zrealizować przynajmniej niektóre z nich. Oczywiście o postępie w realizacji będę dawała znać na bieżąco.

A wy macie swoją listę?

Może spodoba Ci się też:

7 komentarzy

  1. Kochana, rozśmieszyłaś mnie 🙂 Nic się nie martw, ostatnio modne są lekcje przez Skype, więc możemy dalej pracować nad realizacją Twojego celu :))

    Śniadanie pod wieżą Eiffla w promieniach kwietniowego słoneczka – jedno z fajniejszych wspomnień wyjazdowych, które gdzieś tam mam w głowie. Polecam też Edynburg i całą Szkocję, jest nie-sa-mo-wi-ta 🙂

  2. Patrząc na to, jak wbrew przeciwnościom osiągasz swoje cele (zawsze z uśmiechem i sympatią dla świata), nie mam problemu z wyobrażeniem sobie, że spełniasz marzenia z listy. Jest tylko jeden problem-będą nowe, bo na liście zawsze coś być powinno
    ;-). Kiedyś przeczytałam, że szczęśliwym jest ten, co przed zaśnięciem nie marzy lecz wspomina. I tego życzę Tobie, sobie i wszystkim ludziom dobrej woli 🙂

  3. P.s. na mojej liście są koncerty kilku wielbionych od szczenięctwa zespołów i wykonawców, niektóre jeszcze istnieją… 😀

  4. Pewnie wielu osobom rzeczywiście pokrywać się będą niektóre punkty, z twojej listy moglabym wykreslić kilka pozycji : śmigam na snowboardzie, byłam w Paryżu…. Ale wiesz, zachęciłaś mnie do tego, żeby zrobić swoją bucket list 🙂 a co!

  5. Dzisiaj rano obudziłam się z postanowieniem, że muszę napisać na bloga wpis o mojej bucket list. No i proszę, nie jestem sama z takim pomysłem 😉 Ja uczę się francuskiego od wielu lat i mieszkam już w drugim kraju francuskojęzycznym, i ciągle nie potrafię płynnie rozmawiać… Coś jest w tym języku co mi nie podchodzi… Zaczęłam się więc dla odmiany uczyć holenderskiego i o wiele łatwiej mi wchodzi 😉
    Powodzenia w realizacji planów!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *